Sarenka

Wczoraj wybrałem się na rower. Jako że nudziło mi się jeżdżenie po ulicach miasta, wybrałem się w „teren”. Więc oczywiście pobłądziłem i prowadząc rower przez łąki z trawą do pasa natrafiłem na taki oto egzemplarz. Skubana stała i się gapiła na mnie z odległości około 15 metrów. Zrobiłem kilka fotek schowałem aparat, a ona dalej się gapi. Dopiero gdy cichutko zagwizdałem poleciała w lasek 🙂