Jak zaoszczędzić trochę kasy na naprawie samochodu

Ludzie. Pilnujcie mechaników samochodowych, którzy naprawiają wam wasze auta. Wiem że nie ma nic gorszego niż klient mądrzejszy od fachowca, ale niestety czasami trzeba być chamem i się upierać. Ale po kolei.

Około listopada 2008 zaczęły mi się swiecić kontrolki ABS i TC w moim aucie. No więc pojechałem do lokalnego speca, żeby zdiagnozować usterkę. Fachowiec musiał być na niezłym kacu chyba, bo podczas gdy u niego byłem, spławiał każdego potencjalnego klienta w dość niemiły sposób (a mówią że kryzys mamy), aż mi się głupio robiło jak tego słuchałem. Po podpięciu komputera diagnoza : Uszkodzony czujnik ABS w prawym przednim kole. No więc spec z wielkim trudem zdjął koło i dawaj sprawdzać czujnik oraz okablowanie multimetrem. Oczywiście ja mu przez ramię spoglądam i patrze na wskazania multimetra. Czujnik pokazuje rezystancję około 1200 Ohm więc koleś twierdzi że czujnik na pewno walnięty bo dobry miałby około 0 Ohm. Dla spokoju sprawdził krótki kabelek łączący czujnik z główną wiązką i potwierdził tylko uszkodzenie czujnika. Niby nic specjalnego, gdyby nie fakt, że nowy czujnik kosztuje ponad 1k. złociszy a nie bardzo chciało mi się wierzyć w zapewnienia tego speca.

W domu sprawdziłem sobie w sieci jak to jest z tymi czujnikami i okazało się że one właśnie powinny mieć rezystancję około 1200 Ohm. Tak więc już wiedziałem, że spec mógł się mylić i zacząłem drążyć temat. Ponieważ obsługa multimetra i podstawowe pojęcia z dziedziny elektroniki nie są mi obce, zacząłem sam dłubać przy kablach i ku mojemu zdziwieniu wyszło że walnięta jest główna wiązka przewodów (nawet nie próbowałem się dowiedzieć ile ona może kosztować :D). Uznałem jednak, że być może wyszedłem z wprawy i nie potrafię dokładnie tego zbadać, więc udałem się do kolejnego mechaniora. Oczywiście tutaj diagnoza taka sama jak poprzednio, czyli walnięty czujnik. No i się zaczeło. Po kolei zacząłem pokazywać specowi gdzie i jak ma sprawdzić mi okablowanie, żeby się upewnić, że to na pewno walnięty czujnik jest. No i w końcu bingo 🙂 Okazało się że faktycznie walnięta jest główna wiązka (podobno od soli, która tam się dostała).

Tak więc naprawa ABS, kosztowała mnie :

  • wyrzucone 50 zł w błoto u pierwszego speca (BTW uważajcie na ponoć najlepszego elektryka samochodowego w Bartoszycach).
  • 50 zł za polutowanie głównej wiązki u drugiego mechanika.

Tak więc po podliczeniu wychodzi mi że jestem jakieś 1000 zł do przodu, bo sama piasta to około 1060 zł w serwisie a robota pewnie tez ze dwie stówki. No i pewnie po wymianie piasty dodatkowo wymieniliby kabel i za niego też policzyliby).

Morał : Bądź upierdliwy i wymagaj, a za zaoszczędzoną kasę możesz sobie iść na piwko

PS. W sumie to nie jest to jedyny przykład, ze warto pilnować mechaników. Mógłbym napisać jeszcze mały poemat o innym swoim mechaniku, ale to może kiedy indziej 🙂